Kuchnie przed spalinami. Co zmierzono w centrach Londynu i Pekinu?
Gotowanie było większym źródłem bezpośrednich emisji pyłu PM1 niż spaliny w centrach Londynu i Pekinu — wynika z badania międzynarodowego zespołu pod kierunkiem UK Centre for Ecology & Hydrology (UKCEH). Nie oznacza to jednak, że większość pyłu wdychanego przez mieszkańców pochodzi z kuchni, a porównanie ze spalinami nie obejmuje wszystkich emisji drogowych.
Badacze zajmowali się PM1, czyli cząstkami mniejszymi niż jeden mikrometr — jedna tysięczna milimetra. W Londynie pomiary prowadzono z obserwatorium na szczycie 190-metrowej BT Tower. Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie „npj Climate and Atmospheric Science”. Zakres porównania jest więc konkretny: dotyczy określonej grupy cząstek, a nie wszystkich zanieczyszczeń powietrza.
Emisja i stężenie odpowiadają na różne pytania
Emisja opisuje to, co ze źródła trafia do atmosfery. Stężenie mówi, ile zanieczyszczeń znajduje się w określonej objętości powietrza. Porównanie emisji pomaga wskazać ważne lokalne źródła, ale samo nie określa, jaką część pyłu wdychanego przez mieszkańców dostarczyło każde z nich. Procentów z tego badania nie można więc po prostu przenieść na skład powietrza, którym oddychamy.
Komunikat UKCEH podkreśla, że większość pyłu obecnego w atmosferze Londynu i Pekinu nie została wyemitowana bezpośrednio w postaci cząstek. Powstaje w reakcjach chemicznych zachodzących w powietrzu. Przykładem jest amoniak z rolnictwa, który przemieszcza się z terenów wiejskich do miast i reaguje tam z innymi zanieczyszczeniami, tworząc pył. Tak powstający pył nazywa się wtórnym — w odróżnieniu od pierwotnego, który trafia do atmosfery już jako cząstki.
Wysoki udział kuchni w porach posiłków
Emisje z gotowania były szczególnie wysokie w porach posiłków. W Londynie udział gotowania w analizowanych bezpośrednich emisjach PM1 dochodził do 83 proc. w południe i 87 proc. wczesnym wieczorem. W Pekinie było to odpowiednio do 61 i do 76 proc. Spaliny pojazdów odpowiadały w przedstawionym zestawieniu za mniej niż 10 proc. emisji.
Udziały podane dla pór posiłków nie są średnimi dla całej doby. Nie ma też podstaw, by traktować je jako regułę dla wszystkich miast. W objętym tym samym badaniem Delhi głównymi źródłami emisji pozostawały ruch drogowy i spalanie. Wynik z Londynu i Pekinu nie tworzy zatem uniwersalnego rankingu miejskich źródeł pyłu.
Spaliny to nie cały pył związany z ruchem drogowym
Rura wydechowa jest tylko jednym ze źródeł cząstek związanych z jazdą. Wykorzystane pomiary nie wychwytywały pyłu ze ścierania hamulców, opon i nawierzchni. Dlatego hasło „gotowanie emituje więcej niż samochody” byłoby szersze niż bezpośredni wynik tego porównania. Według badaczy cząstki powstające wskutek ścierania pozostaną istotnym składnikiem miejskich zanieczyszczeń także wraz z elektryfikacją transportu.
Autorzy przedstawiają jednak również szerszą ocenę dla centrum Londynu. Po połączeniu nowych pomiarów z wcześniejszymi danymi sugerują, że gotowanie może przewyższać pod względem emisji cząstek cały ruch drogowy, nie tylko spaliny. To ważne rozróżnienie: szerszy wniosek korzysta również z wcześniejszych danych, a nie z bezpośredniego pomiaru wszystkich drogowych źródeł pyłu w tym badaniu.
Mniej spalin zmienia proporcje
Większy udział gotowania w emisjach nie musi oznaczać, że kuchnie emitują więcej niż dawniej. Udział jednego źródła może rosnąć dlatego, że inne emituje mniej. Skalę zmian w transporcie pokazuje liczba przytoczona przez UKCEH: emisje drobnego pyłu z rur wydechowych spadły w Wielkiej Brytanii o 94 proc. między 1996 a 2024 rokiem. To dane dla całego kraju, nie wyłącznie dla centrum Londynu.
Badacze interpretują wyniki jako oznakę skuteczności przepisów ograniczających emisje transportowe oraz zmian w kierunku pojazdów elektrycznych. Dla emisji z gotowania nie można przedstawić podobnego bezpośredniego porównania historycznego. Dopiero niedawno uwzględniono je w londyńskiej ewidencji emisji, co — jak zaznacza UKCEH — uniemożliwia takie zestawienie.
Autorzy wskazują konkretną możliwość ograniczenia emisji pyłu z gotowania: lepsze filtrowanie powietrza odprowadzanego z kuchni gastronomicznych. Ich zdaniem może to przynieść dalszą poprawę jakości powietrza. Wynik przemawia więc za poszerzeniem listy źródeł, którymi zajmuje się polityka miejska, a nie za skreśleniem z niej transportu.