Nowa.Moda
Gry & Tech

Ford obiecuje prywatność. Do czego chce wykorzystywać dane z aut?

Ford ogłosił „obietnicę prywatności”: deklaruje ochronę danych z samochodów i kontrolę klientów nad ich udostępnianiem. Nie oznacza to rezygnacji z używania tych informacji — dane o stanie auta mają pomagać właścicielowi ocenić potrzeby serwisowe, a producentowi rozwijać przyszłe technologie.

Grafitowy samochód w jasnej pracowni projektowej, połączony turkusową wstęgą z glinianą makietą auta na stole.
Ilustracja koncepcyjna do artykułu o obietnicy prywatności Forda.

Według TechCrunch wraz z deklaracją Ford uruchomił stronę, która ma wyjaśniać, jak, gdzie i dlaczego korzysta z danych oraz jak zmienić ustawienia ich udostępniania. Same narzędzia kontroli nie są nowością — jak podaje serwis, istnieją od lat. Producent chce mówić o nich jaśniej przed premierami kolejnych samochodów z rozbudowaną łącznością z siecią.

Ochrona, cel i odbiorca to różne sprawy

Zapewnienie, że dane są bezpieczne, odpowiada na inne pytanie niż informacja, do czego zostaną wykorzystane. Czytając taki komunikat, warto więc oddzielić trzy kwestie: jak firma chroni informacje, do czego chce ich użyć i komu je przekazuje. Odpowiedź dotycząca jednej z nich nie zastępuje pozostałych.

W rozmowie z TechCrunch Kristin Jones, szefowa ds. prywatności Forda, podała przykład danych o stanie samochodu. Mają one zapewniać właścicielowi lepsze, bieżące informacje o tym, czy auto wymaga serwisu. Ta sama kategoria danych ma jednak również wspierać badania i rozwój przyszłych technologii. Korzyść dla obecnego użytkownika nie jest więc jedynym wskazanym zastosowaniem.

Z przytoczonego opisu nie wynika, czy można zgodzić się na wykorzystanie danych do informowania o potrzebie serwisu, a osobno odmówić ich użycia w badaniach. Jeśli zależy ci na takim rozdzieleniu, sprawdź, czy ustawienia i zasady dla twojego auta rzeczywiście je przewidują. Ogólna obietnica kontroli nad udostępnianiem danych nie odpowiada jeszcze na pytanie o każdy z tych celów.

Co Ford deklaruje w sprawie reklam i brokerów

Według TechCrunch Ford zapewnia, że informacje nie będą wykorzystywane do reklam dobieranych do odbiorców na podstawie danych. Jones powiedziała też serwisowi, że firma nie przekazuje brokerom danych — pośrednikom zajmującym się obrotem takimi informacjami — danych o tym, jak klienci prowadzą samochody.

Nie jest to ogólna obietnica, że żadne informacje nigdy nie opuszczą firmy. Zapewnienie Jones dotyczy danych o sposobie prowadzenia auta i brokerów, a nie wszystkich kategorii informacji oraz wszystkich odbiorców. TechCrunch przytacza tu deklaracje producenta, nie wyniki niezależnego sprawdzenia jego praktyk. Warto zachować ten zakres, zamiast zamieniać konkretne zapewnienie w szerszą gwarancję.

Co może przestać działać po wyłączeniu łączności

Jones zaznaczyła, że odmowa udostępniania części danych może pozbawić kierowcę niektórych funkcji. Jako przykład podała wyłączenie usług łączności, określanych jako „connected services”: wówczas przestają działać między innymi nawigacja w czasie rzeczywistym i wbudowany dostęp do pomocy drogowej. To przykład skutków wyłączenia usług łączności, nie opis następstw każdej pojedynczej zmiany ustawień.

Zanim zmienisz ustawienia, sprawdź więc, które funkcje przestaną działać i czy z nich korzystasz. Pytanie nie brzmi tylko „czy chcę udostępniać dane?”, lecz także „z której usługi rezygnuję?”. Osobno poszukaj informacji, co stanie się z danymi zapisanymi wcześniej. Opis utraty funkcji nie odpowiada na pytanie o usunięcie zgromadzonych informacji.

Zasady dla polskiego rynku i konkretnego modelu trzeba sprawdzić osobno. Z relacji TechCrunch nie wynika, że zakres ustawień i skutki ich zmiany są identyczne w każdym samochodzie Forda. Obietnica prywatności staje się użyteczna dopiero wtedy, gdy pomaga zrozumieć, co udostępniasz, po co i co przestanie działać, jeśli odmówisz.